Aktualności,  Zloty pojazdów zabytkowych

Automobilklub Stargardzki historycznie – Siemczyno

W sercu Pojezierza Drawskiego, przy uroczej drodze krajowej nr 20, znajduje się miejscowość wyjątkowa – Siemczyno. Ową wyjątkowość może zawdzięczać być może okalającej przyrodzie, być może ciekawej architekturze, a może ludziom, którzy potrafili połączyć to w całość okraszając nietuzinkową wytrwałością, pracą a przede wszystkim pasją tworząc miejsce, do którego chce się wracać. 

            Znajdujący się tutaj barokowy dwór ocalili od zapomnienia bracia Zdzisław i Bogdan Andziakowie, którzy wiele lat temu podjęli trud by choć w jakiejś części przywrócić blask tej szlacheckiej rezydencji. Stąd też od ponad dwudziestu lat pielęgnują nie tylko odbudowę kompleksu wraz z zabudową folwarczną ale też krzewią dawną kulturę tego regionu. 

            W dniach 5-6 lipca 2025 r. odbywały się po raz dwudziesty drugi Dni Henrykowskie. To wydarzenie, które magnetyzuje sympatyków historii i dawnego rękodzieła. W słoneczny weekend w Siemczynie pojawiło się kilkudziesięciu wystawców prezentujących rzeźby, obrazy, tradycyjne kulinaria ale i również nietuzinkowe historyczne grupy rekonstrukcyjne. Ogłuszające wystrzały z armat, liczni uczestnicy przebrani w stroje z epoki baroku i klasycyzmu były wyjątkową lekcją historii dla niezliczonych zwiedzających. Na owe wydarzenie przybyła wartka grupa reprezentująca Automobilklub Stargardzki. Leciwe auta z pewnością uświetniły historyczny charakter wydarzenia. Barwne automobile wytwornie wpisały się w krajobraz tworząc niczym obrazki z dawnych pocztówek. W piątkowy wieczór uraczono przybyłych wykwintnym koncertem Filharmonii Koszalińskiej. Kilkudziesięcioosobowy zespół zaprezentował szlagiery muzyki okresu międzywojnia. Dźwięki płynące ze sceny rozpostarły się poprzez okoliczne łąki, zagajniki i stawy racząc zmysły mniej czy też bardziej zorientowanych w muzycznej finezji melomanów. Nazajutrz grupa automobilistów udała się na przejażdżkę, której celem była miejscowość Ujazd niedaleko Bobolic. To tutaj znajduje się zaskakujące Muzeum PRL. Dzięki gościnności i zaproszeniu właściciela obiektu, mogliśmy zwiedzić nietuzinkowe eksponaty.  Rekwizyty z filmu Kingsajz, niezliczone zdjęcia, autografy i pamiątki dawnej kinematografii, przy których nie sposób przejść by nie ożywiły emocji i wspomnień. Wisienką na torcie była szafa z filmu Miś, przy której można było odtworzyć scenę słynnego trenera Wacława Jarząbka. Zwieńczeniem pobytu było odsłonięcie tytułowego bohatera – Misia! Majestatyczna kukła znana każdemu pełnoletniemu Polakowi sprawiła, że na twarzach pojawiły się szczere uśmiechy. 

            I tak to krótki a jednak pełen pozytywnych wrażeń weekend dobiegł końca. Rozentuzjazmowani kierowcy wsiedli do swych leciwych automobilów i udali się w cztery strony świata z poczuciem, że na pewno warto rozważyć  czy czasami nie warto będzie tu jeszcze zawitać. I to nie jeden raz. 

                                                                          Maciek Kosmala